Informacje » "Manipulacje" na GPW przez J P Morgan
Sesja notowań z 12 listopada na Warszawskiej Giełdzie papierów Wartościowych na pewno przejdzie do pamięci wielu inwestorów. Od godziny 16.00 mieliśmy do czynienia z „cudem”. Bardzo mocno zaczęły rosnąć akcje spółek z WIG20.
W okolicach godziny 16.00 indeks największych spółek kształtował się na poziomie 1700 punktów, by nagle odbić się od tego poziomu o 4,5 % w górę. Kurs np. Orlenu podskoczył o 14%, a KGHM o 8%, GPW od razu zgłosiło ten fakt do Komisji Nadzoru Finansowego z podejrzeniem o manipulację.
Z czasem okazało się, że stał za tym JP Morgan. Jeden z największych na świecie banków inwestycyjnych. Dzień wcześniej ich biuro maklerskie ustaliło, że pod koniec notowań na GPW będą skupować akcje polskich firm za kwotę 130 mln złotych.
KNF podejrzewa tutaj manipulację, która by miała polegać na otworzeniu pozycji na kontraktach na wzrosty, a później JP Morgan miało poprzez zakupy akcji wymusić wzrost na kontraktach. Ta manipulacja miała rzekomo dać duże zyski amerykańskiemu bankowi. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że JP Morgan opublikował bardzo nierzetelny raport dotyczący naszej gospodarki i rezerw walutowych. Zostaliśmy w tym raporcie potraktowani na równi z Węgrami. Celem publikacji tego raportu było osłabienie naszej giełdy i waluty.
Dla ogólnopolskich mediów najważniejsze w tym wszystkim było, żeby zrobić hałas jak to zagraniczni inwestorzy nas oszukują. Chciałbym jednak polemizować z tą tezą. Jednorazowe wejście na naszą GPW kwotą 130 mln zł i nawet zarobienie przy okazji na kontraktach, wcale nie musi być chwilowym incydentem. To, że JP Morgan może chcieć u nas zostać na dłużej jest bardzo prawdopodobne. Przecież te akcje kupione stosunkowo drogo, gdyby nagle miały być masowo sprzedane wygenerowały by niemałą stratę.
Można w tej sprawie rzucać błotem na amerykańskiego giganta, straszyć prokuraturą i KNF. Jednak uważam, że w całej sprawie pewien wątek został przemilczany, a może być to drugie dno mające dla przeciętnych inwestorów giełdowych duże znaczenie. Skoro JP Morgan robi różnego rodzaju wybiegi, żeby wejść na nasz rynek akcyjny, może jest to znakiem, że powoli zaczynamy się zbliżamy się do momentu kiedy warto to kupować polskie walory. Przypomnijmy sobie wcześniejszą historię. „Zagranica” była winiona za spadki na naszym parkiecie. A oni po prostu weszli na nasz rynek jak było tanio i wszyli jak było drogo. Może to powinno dać nam do myślenia.
Kredyty24h.info
Informacje
Partnerzy