Informacje » Czy Millennium odzyska twarz?
Z pozycji osoby, która obserwuje od środka rynek bankowości hipotecznej, chciałbym podzielić się swoimi przemyśleniami.
Jest wrzesień 2008 roku. Zaczyna się najgorętszy okres dla banków oferujących hipoteki. Następują bardzo ostre zmiany, zarówno jak i marż w bankach oraz procedur.
Najpierw bym opisał jak wyglądają standardowe procedury. Bank ogłasza cennik obowiązujący do określonego terminu. Wariant numer 1, mówi tyle, że każdy wniosek kredytowy wysłany do określonej daty, jest procesowany według pewnych zasad i marż. Jest to bardzo jasna i uczciwa reguła.
Druga reguła działa inaczej. Bank określa cennik, który będzie obowiązywał pod warunkiem podpisania umowy kredytowej przez klienta do określonego dnia. Tę zasadę banki stosują, gdy widzą, że dają za dobrą ofertę i będą chciały ograniczyć do niej dostęp. Praktyka mówi tyle, że takie ograniczenie jest narzucane z „zaskoczenia” przez bank. Można to przyjąć, jako pewne ryzyko, wysyłając wniosek kredytowy do banku, którego oferta bardzo mocno odbiega in plus w porównaniu do innych banków. Takie zachowanie wynika z kilku czynników. Banki zatrudniają określoną liczbę analityków. Przy za dobrej ofercie banku, analitycy są zasypani wnioskami. Nie są w stanie ich efektywnie analizować. Klienci się denerwują na zbyt długi okres oczekiwania, bank z kolei zastanawia się czy oferta, która jest za „dobra”, teoretycznie nie obniża zysków banku.
Po lekturze powyższych akapitów można się zastanowić, co ma do tego Millennium. Moja odpowiedź brzmi tak – ma i to bardzo dużo!!! Ten bank wsławił się najbardziej niechlubnymi zmianami reguł procesowania wniosków. W tym miejscu rodzi się wiele pytań. Czy nowa oferta banku ma szanse poprawić notowania banku? Przecież dopiero, co byliśmy świadkami kolejnych negatywnych sygnałów z tego banku. UOKiK zakwestionował cześć zapisów w umowach - jako zbyt ogólnikowych dających za dużą samowolę bankowi.
Uważam, że należy koniecznie przypomnieć informację o tym jak wyglądały sprawy kredytowe w tym banku. Warunki cenowe były kilka razy zmieniane, bank sam nie dotrzymywał terminów, które sobie wyznaczał. W międzyczasie zmieniały się maksymalne wysokości kredytowania nieruchomości. Klienci, którzy mieli decyzje kredytowe i byli pod presją czasu – goniły ich terminy umów – dostali odpowiedź od banku, ze znowu będą analizowane ich wnioski. Taka analiza to kolejne ok. 2-3 tygodnie straty czasu. Klienci w okresie przedłużających się spraw kredytowych byli narażeni na kary umowne.
Millennium jeszcze bardzo długo będzie musiało pracować na poprawę reputacji. Zapisy na forach internetowych jeszcze długo będą wisiały w sieci. Mam nadzieję, że rynek się zmieni na tyle, że banki będą się bardziej liczyły z klientami, niż obecnie.
Kredyty24h.info
Informacje
Partnerzy